O mnie

świat kobiety wielozadaniowej :)

Dzień dobry. Nazywam się Katarzyna Paplińska.

Jestem podobna do Ciebie i trochę różna. Trele ptaków budzą mnie już po g.5.00, cicho wymykam się do kuchni, otwieram roletę, patrzę na wschodzące słońce i proszę Niebo o błogosławieństwo. Nalewam wodę do filtra, do czajnika. Sama też wypijam szklankę pełną miąższu aloesowego z wodą. Układam 6 śniadaniówek i butelek na picie. Oprócz kanapek i sałatek wkładam też serce – mojej córce, trzem synom, mężowi i cioci. Gdy na stole pojawią się już talerze, zacznie pachnieć inka i kakao, wtedy budzę każdego buziakiem, wesołym: „pora wstawać” i najmocniejszym: snopem światła z odsłoniętego okna.

Jestem przede wszystkim Kobietą: Żoną, Mamą i Home Manager. Zarządzam (z Mężem 🙂 życiem domowym, sprzątam, gotuję, piorę, prasuję i układam. Bez perfekcji. Żyję tak jak maluję: z rozmachem, kolorem, emocjonalnie.
Ostatnio więcej rysuję niż maluję, ale wrażliwość na piękno wciąż mi towarzyszy.
Za mną wiele lat pracy jako plastyk, terapeuta w warsztatach terapii zajęciowej z osobami z upośledzeniem umysłowym. Ile tam było malowania, śpiewania, tańca, przytulania i słuchania!
To tam nauczyłam się, że liczy się nie tylko finał-co jest zrobione, jaki efekt, lecz Ważne jest Gdzie i Jak się coś Robi, z jakimi ludźmi, emocjami. Historia zatoczyła koło i teraz mieszka z nami osoba z niepełnosprawnością intelektualną. Co dnia uczę się cierpliwej miłości.
Wspierając Męża jestem też pośrednikiem w obrocie nieruchomościami. Być może taka tematyka będzie się pojawiać w tym blogu, jednak moją uwagę skupia ostatnio zdrowy styl życia.
Łatwo nauczyłam się doceniać zdrowie przy czwórce dzieci. Kocham je i chcę by dobrze, radośnie się rozwijały. Choroby nie mogą dezorganizować mojej rodziny. A był czas, kiedy zwykłe infekcje w sezonie jesienno-zimowym bardzo mnie męczyły, choćby przez swoją ilość: 6 osób po kilka razy… To jedna z przyczyn dla których podjęłam decyzję o zmianie podejścia: z ratowania sytuacji – na Zapobieganie. Więcej o tym możesz przeczytać (w zakładce Współpraca).
I tu pojawia się moja firma i ten jej kawałek w którym jestem partnerem amerykańskiego potentata w produkcji Aloe Vera Barbadensis Miller, czyli Forever Living Products. Na co dzień jemy minerały, czosnek, pijemy miąższ, sok z jagod acai, smaruję maluchom galaretką aloesową siniaki a pastą aloesowo-propolisową myjemy zęby. W tym sezonie nikt z nas nie chorował! Tak jakoś udało mi się przekonać rodzinkę do zdrowszych nawyków, wspierania się naturalnymi produktami FLP, że naprawdę jestem zaskoczona, że nikogusieńko zima nie zmusiła do wizyt u lekarza.

Kiedy spotykam się z ludźmi czy to w szkole u dzieci, czy w pracy u męża, jestem wyczulona na potrzeby, jakie mogłyby zaspokoić produkty Forever, które znam i używam, więc je Polecam. To jest w zasadzie kwintesencja mojego biznesu. W stylu jaki lubię- bez zmuszania, z empatią, rzetelną informacją, przyjemnie. Ta praca daje mi Wolność: ja decyduję o godzinach pracy i stylu działania. Niekiedy muszę więcej zająć się sprzątaniem, albo ogródkiem, lub gotowaniem. Sama sobie daję urlop.

Jak ja to wszystko godzę, te pasje, te sprawy, które wybrałam, albo same do mnie przyszły? Czasami nie godzę :), po prostu jestem zmęczona, albo czegoś nie dopilnuję (to ten malarski styl 🙂 A jednak dom jest ogarnięty (dla zapowiedzianych gości), jemy wspólnie rano i w weekendy, a z dzieciaków jestem dumna. Wszystkie dobrze się uczą i też mają swoje talenty: mój nastolatek trenuje piłkę nożną i jest harcerzem, córka, chociaż jest dopiero w podstawówce ma talent organizatorski: piżama party, wyjścia do kina, spotkania tematyczne dla koleżanek; lubi taniec, wrotki. Młodszy syn zawsze kojarzy mi się z poetą, już jako kilkulatek zasłynął powiedzeniem: „jak nie dodas piepsu do sałatki, to będzie taka dobla, ze bendem śpiewał z jedzeniem w buzi”, niedawno uzyskał pierwsze miejsce w szkolnym konkursie na wiersz o tematyce misyjnej. Najmłodszy słodzik chodzi do przedszkola, ładnie śpiewa, występuje i bardzo lubi grać w piłkę, najstarszy brat jest dla niego wzorem. Dzieci mają swoje obowiązki, a odpoczywać lubią przy komputerze. Wiedzą jakie wartości są ważne dla rodziców i raczej dobrze wybierają gry.

Dzień kończymy wspólną rodzinną modlitwą, to okazja by podziękować Stwórcy za to co dobre i prosić o więcej. Dla mnie tez okazja by poznać ich marzenia. Potem wyprawa w krainę snu. Starszych wystarczy przykryć, chwilkę porozmawiać, na zmianę z mężem usypiamy najmłodszego.
Potem chwila by spojrzeć w planer, poczytać książkę. Jak widzisz mam czas dla rodziny, dla siebie, na pracę, spotkania i telefony. Im bardziej dzieci się usamodzielniają, tym więcej czasu mogę poświęcić mojej firmie. Awansuję i rozwijam się w swoim tempie.
Chodź, zobacz jak przyjemnie jest łączyć pracę z dbaniem o siebie i bliskich.
 

Zaufaj mi i skontaktuj się ze mną .